Polityczne sześciolatki — analiza

Mag­da­le­na Śro­da, Po­li­tycz­ne sze­ścio­lat­ki, ?Wprost? nr 452013 (1602)

Ni­gdy nie sły­sza­łam o sze­ścio­lat­kach po­bi­tych przez na­uczy­cie­li czy ró­wie­śni­ków w szko­le. Spo­ro jed­nak sły­szę o dzie­ciach mal­tre­to­wa­nych, bi­tych, a na­wet za­bi­ja­nych w ro­dzin­nym domu. To nie są za­pew­ne bar­dzo czę­ste przy­pad­ki. Prze­ko­na­nie Po­la­ków i Po­lek, że dziec­ko jest wła­sno­ścią ro­dzi­ców i kar­ce­nie go sta­no­wi nor­mal­ny ele­ment pro­ce­sów wy­cho­waw­czych, jest jed­nak dość po­wszech­ne. Świad­czy o tym nie­jed­na de­ba­ta par­la­men­tar­na, gdzie wy­brań­cy na­ro­du z dumą gło­si­li po­chwa­łę bi­cia jako wskaź­ni­ka ludz­kiej przy­zwo­ito­ści i uczci­wo­ści (mi­strzem tego dys­kur­su był po­seł Cy­mań­ski). Dziś po­chwa­łę igno­ran­cji dzie­ci i ich (rze­ko­mo na­tu­ral­ne­go) po­czu­cia wsty­du gło­si Ko­ściół, bo  dziec­ko wy­edu­ko­wa­ne i świa­do­me (np. wła­snej sek­su­al­no­ści) ma wo­dzić na po­ku­sze­nie księ­ży. Po­wszech­na jest też prak­ty­ka trak­to­wa­nia dzie­ci jako pią­te­go koła u wozu , czy­li li­cze­nia na ich sa­mo­rod­ny roz­wój. Nie­licz­ni tyl­ko ro­dzi­ce mają bo­wiem czas, wolę, wie­dzę i umie­jęt­ność tro­ski o do­mo­wą sty­mu­la­cję i edu­ka­cję dzie­ci. Więk­szość ra­dzi: ?Idź się, dziec­ko, po­baw?, krzy­czy: ?Nie wi­dzisz, że je­stem za­ję­ty?!? lub żali się: ?Ma­mu­sia jest zmę­czo­na?.

W Pol­sce cią­gle jed­nak jest sil­ny na­ro­do­wy mit świę­to­ści ro­dzi­ny i ?dzie­ciń­stwa dziec­ka? . Świad­czy o tym suk­ces pań­stwa El­ba­now­skich, któ­rzy z mitu tego uczy­ni­li mo­tor wiel­kiej ak­cji po­li­tycz­nej (ich za­cie­trze­wie­nie spra­wia cza­sem wra­że­nie, że  są przy­wód­ca­mi ja­kiejś sek­ty , a nie sto­wa­rzy­sze­nia praw ro­dzi­ców). W opi­nii zwo­len­ni­ków re­fe­ren­dum dom jest ra­jem , ro­dzi­ce ? bo­ga­mi, a sze­ścio­let­nie dzie­ci nie­po­rad­ne i nie­zdol­ne za­rów­no do edu­ka­cji, jak i prze­by­wa­nia w śro­do­wi­sku złym, ze­psu­tym i nie­bez­piecz­nym , czy­li w szko­le. Mi­lion osób chęt­nie do­łą­czy­ło się do pro­te­stu El­ba­now­skich, zu­peł­nie za­po­mi­na­jąc o tych ro­dzi­cach, któ­rzy dzieć­mi się nie zaj­mu­ją lub ro­bią to tak, że le­piej by było, gdy­by sko­rzy­sta­li z po­mo­cy szko­ły. A imię ich jest wię­cej niż mi­lion . Więk­szość do­ro­słych nie ma moż­li­wo­ści, by po­świę­cać swój czas sze­ścio­lat­kom. Obo­wią­zek szkol­ny (czy wcze­śniej ? przed­szkol­ny) to dla bar­dzo wie­lu dzie­ci je­dy­na szan­sa na roz­wój czy cho­ciaż­by na kon­takt z in­nym świa­tem niż te­le­wi­zor, nuda, prze­moc i po­słu­szeń­stwo do­ro­słym, któ­rzy do­ro­sły­mi być nie chcą lub nie umie­ją. Nie ma co zresz­tą na­rze­kać tu tyl­ko na ro­dzi­ców. Cho­dzi rów­nież o to, że na­sza wie­dza o dziec­ku, o jego po­ten­cja­le umy­sło­wym i spo­łecz­nym zmie­nia się. Przez set­ki lat trak­to­wa­no dzie­ci jako ma­te­riał do do­mo­we­go ocio­sy­wa­nia . Opór przed po­wszech­nym obo­wiąz­kiem szkol­nym był ogrom­ny . I to bar­dziej z po­wo­du po­trze­by wła­dzy nad dziec­kiem niż z po­wo­du mi­ło­ści do nie­go. Dziś wie­my, że  sze­ścio­lat­ki po­trze­bu­ją cze­goś wię­cej niż za­ba­wek, la­lek i gry kom­pu­te­ro­wej. Mogą i po­win­ny się uczyć, i to nie dla­te­go, że  tak chce rzą­dzą­ca par­tia, ale że taka jest dzi­siej­sza wie­dza o roz­wo­ju dzie­ci. Wie­dzy tej nie kwe­stio­nu­ją by­naj­mniej Po­la­cy, któ­rzy chęt­nie wy­jeż­dża­ją do An­glii, Ir­lan­dii i in­nych kra­jów Eu­ro­py, gdzie pra­cu­ją, ro­dzą (na po­tę­gę) i po­sy­ła­ją do szko­ły dzie­ci w wie­ku pię­ciu lat. I są z tego za­do­wo­le­ni.

 

Za­let wcze­sne­go obo­wiąz­ku szkol­ne­go jest bo­wiem wie­le. I nie cho­dzi tyl­ko o tro­skę o dzie­ci z ro­dzin pa­to­lo­gicz­nych czy bied­nych. Szko­ła jest bo­wiem miej­scem, gdzie małe dziec­ko może się na­uczyć po­staw pro­spo­łecz­nych i oby­wa­tel­skich . Im wcze­śniej, tym le­piej: ka­pi­tał spo­łecz­ny i spój­ność wie­lu kra­jów jest wprost pro­por­cjo­nal­na do współ­czyn­ni­ka uprzedsz­kol­nie­nia. W Pol­sce, gdzie jest mało przed­szko­li, a obo­wią­zek szkol­ny do­ty­czy sied­mio­lat­ków ? ka­pi­tał spo­łecz­ny i wię­zi wza­jem­ne­go za­ufa­nia są naj­niż­sze w Eu­ro­pie. Bo  ro­dzi­na, mimo jej wy­cho­waw­cze­go mitu , nie wy­cho­wu­je do spo­łecz­nych za­an­ga­żo­wań czy oby­wa­tel­skich cnót, lecz do pry­wat­ne­go suk­ce­su i re­pro­duk­cji sa­mej sie­bie.

Zga­dzam się oczy­wi­ście z opi­nią, że nie­któ­re pol­skie szko­ły są nie dość przy­go­to­wa­ne do przy­ję­cia sze­ścio­lat­ków. Trze­ba do­ma­gać się zmia­ny, na­ci­ska­jąc na wła­dze sa­mo­rzą­do­we. Ale nie mogę się zgo­dzić na re­fe­ren­dum w tej spra­wie, bo  to tak, jak­by gło­so­wać, czy war­to się uczyć lub czy war­to w ogó­le po­sy­łać dzie­ci do szko­ły . Na te py­ta­nia od­po­wie­dzia­ła już za nas cy­wi­li­za­cja . ?

 

Dia­gra­my dwóch ar­gu­men­tów. Je­den z nich (pierw­szy) to ar­gu­ment Śro­dy, dru­gi to kontr­ar­gu­ment, któ­ry Śro­da roz­wa­ża (moż­na by je ująć na jed­nym dia­gra­mie, ale roz­bi­cie zwięk­sza czy­tel­ność). Roz­wa­że­nie kontr­ar­gu­men­tu w tek­ście ma na celu jego zdys­kre­dy­to­wa­nie, ob­na­że­nia jako po­zba­wio­ne­go war­to­ści, roz­pra­wie­nia się z prze­ciw­ni­ka­mi.

Diagram 1 Diagram 2

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt