Zseksualizowane dzieci — analiza

Mag­da­le­na Śro­da, Zsek­su­ali­zo­wa­ne dzie­ci, ?New­swe­ek?, nr 422013 (1599).

Kto ?sek­su­ali­zu­je? na­sze dzie­ci? Nie wiem . Wiem na­to­miast , że okre­śle­nie to roz­pa­no­szy­ło się w pu­blicz­nym dys­kur­sie. Wy­star­czy włą­czyć Ra­dio Ma­ry­ja, po­czy­tać jed­no z pism nie­po­kor­nych, ta­kich jak ?Nasz Dzien­nik?, ?Do Rze­czy? czy ?W Sie­ci?, lub też po­słu­chać po­słów i po­sła­nek PiS, któ­rzy aku­rat znaj­du­ją się w har­mo­no­gra­mie pi­sow­skie­go akwi­zy­to­ra (Hof­man?) zaj­mu­ją­ce­go się do­star­cza­niem wła­ści­wych po­słów do wła­ści­wych me­diów, by nie­chyb­nie na­tknąć się na osła­wio­ną już sek­su­ali­za­cję dzie­ci. O tym, że ta sek­su­ali­za­cja jest rze­ko­mym wy­my­słem ide­olo­gii gen­der, pi­sa­łam już w po­przed­nim nu­me­rze . Jed­nak ostat­nie wy­po­wie­dzi bp. Mi­cha­li­ka rzu­ca­ją na tę spra­wę nowe świa­tło.

Trud­no wła­ści­wie po­wie­dzieć , co mia­ło­by zna­czyć to okre­śle­nie. Sek­su­ali­zo­wać to albo czy­nić ko­goś przed­mio­tem za­in­te­re­so­wa­nia sek­su­al­ne­go, albo wznie­cać u ko­goś za­in­te­re­so­wa­nie sek­sem. Zsek­su­ali­zo­wa­ne dzie­ci to ? za­pew­ne ? albo te, któ­ry­mi in­te­re­su­ją się pe­do­fi­le, albo te, któ­re mają ja­kąś wie­dzę z za­kre­su sek­su­al­no­ści. Pra­wi­co­wym orę­dow­ni­kom mo­ral­no­ści i tra­dy­cji to dru­gie wy­da­je się znacz­nie nie­bez­piecz­niej­sze niż to pierw­sze. Bo  nie ma gor­szej rze­czy niż wie­dza i lep­szej niż igno­ran­cja oraz nie­win­ność, na­wet je­śli wo­dzi in­nych na po­ku­sze­nie .

Bp Mi­cha­lik spo­ro wie o tym ku­sze­niu i obu­rza go to, że ktoś mógł­by wi­nić księ­ży za przy­pad­ki pe­do­fi­lii. Wia­do­mo bo­wiem od daw­na , że ksiądz to świę­tość , a dzie­ci ani gło­su, ani praw nie mają . W wi­zji bi­sku­pa wszyst­kie­mu są win­ne roz­wo­dy. Gdy­by ro­dzi­na trwa­ła w sta­nie świę­tej nie­na­ru­szal­no­ści , po­słusz­na woli i dys­cy­pli­nie gło­wy ro­dzi­ny, to nic złe­go by się nie dzia­ło. To zna­czy: żad­ne dziec­ko nie za­skar­ży­ło­by księ­dza, bo  ksiądz to na­wet wię­cej niż oj­ciec . Żad­ne dziec­ko nie mia­ło­by też świa­do­mo­ści, że na­ru­sza­nie jego in­te­gral­no­ści cie­le­snej jest czymś złym . Nie znam sta­ty­styk do­ty­czą­cych ofiar pe­do­fi­li, ale my­ślę, że  są to wła­śnie dzie­ci z ro­dzin tzw. tra­dy­cyj­nych , w któ­rych re­la­cje są bu­do­wa­ne na za­sa­dzie bez­względ­ne­go po­słu­szeń­stwa gło­wie ro­dzi­ny , gdzie seks jest te­ma­tem tabu , a dziec­ko jest trak­to­wa­ne jako po­zba­wio­ny praw przed­miot za­rów­no ro­dzi­ciel­skiej mi­ło­ści, jak i ro­dzi­ciel­skie­go (oj­cow­skie­go) dys­cy­pli­no­wa­nia. ?Duch Świę­ty ró­zecz­ką dzia­tecz­ki bić każe?. Z tej oto tra­dy­cji wy­wo­dzi się obu­rze­nie bp. Mi­cha­li­ka, któ­ry do­strze­ga, że dzie­ci miast mil­czeć w po­ko­rze pod dys­cy­pli­ną, po­wo­łu­ją się na ja­kieś pra­wa i oskar­ża­ją ?au­to­ry­tet?, któ­ry je mo­le­stu­je. Nie ma więc dla spo­łe­czeń­stwa gor­szej rze­czy niż wie­dza o pra­wach i umie­jęt­ność jej wy­ko­rzy­sta­nia. Nie ma bar­dziej bło­go­sła­wio­nej niż świę­ta igno­ran­cja, po­słu­szeń­stwo i mil­cze­nie. Jak to przez set­ki lat by­wa­ło.

Tym­cza­sem po­nad sto lat temu Zyg­munt Freud od­krył, że  każ­dy z nas, od na­ro­dzin po śmierć, jest isto­tą sek­su­al­ną. Jest nią i dziec­ko, i ksiądz, i sa­mot­ny męż­czy­zna, i sta­ra ko­bie­ta, i no­wo­ro­dek, i bi­skup. Nie da się tego ukryć ani wy­przeć na­wet pod ry­go­rem naj­bar­dziej wy­ra­fi­no­wa­nej dys­cy­pli­ny . Księ­ża coś mu­szą ro­bić ze swo­ją tłu­mio­ną sek­su­al­no­ścią, bo  prze­cież ce­li­bat jest sta­nem znacz­nie bar­dziej nie­zgod­nym z na­tu­rą niż ho­mo­sek­su­alizm czy ma­stur­ba­cja (nie bez po­wo­dów Ory­ge­nes, je­den ze świę­tych Ko­ścio­ła, wy­ka­stro­wał się, by nie być wię­cej wie­dzio­nym na po­ku­sze­nie), a dzie­ci po­win­ny coś o swo­jej sek­su­al­no­ści wie­dzieć, by nie stać się bier­ny­mi ofia­ra­mi nie­po­skro­mie­nia in­nych.

Gdy­by­śmy po­waż­nie my­śle­li o ich ochro­nie, to kon­tro­la i in­wi­gi­la­cja śro­do­wisk, któ­re mają z nimi do czy­nie­nia, z pew­no­ścią nie wy­star­czą. Nie da się zresz­tą ob­jąć kon­tro­lą wszyst­kich na­uczy­cie­li, in­struk­to­rów har­cer­stwa, księ­ży, tre­ne­rów spor­to­wych ani ce­le­bry­tów, któ­rzy sła­wą i mo­dli­twą skłon­no­ści pe­do­fil­skie prze­sła­nia­ją. Je­dy­ną bro­nią jest do­star­cze­nie dzie­ciom wie­dzy (do­sto­so­wa­nej do ich wie­ku i wraż­li­wo­ści) o wła­snym cie­le, o pra­wie do in­te­gral­no­ści, do bez­pie­czeń­stwa, o tym, jak od­róż­niać zły i do­bry do­tyk, jak ko­mu­ni­ko­wać do­ro­słym, że dzie­je się coś po­dej­rza­ne­go w ich re­la­cjach z in­ny­mi. Tyl­ko wie­dza może uchro­nić dzie­ci przed złem . Ci, któ­rzy trak­tu­ją tę wie­dzę jako sek­su­ali­za­cję dzie­ci i zło , mylą przy­czy­nę ze skut­kiem i spraw­ców z ofia­rą. Dzie­ci są bo­wiem isto­ta­mi sek­su­al­ny­mi i le­piej, żeby wie­dzia­ły o tym szyb­ciej, niż do­strze­że to pe­do­fil. ?

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt