Wokół problemu znaczenia

Strona główna / Blog / Wokół problemu znaczenia

Znaczenie. To temat, którym zajmujemy się w ramach czwartego tygodnia kursu krytycznego myślenia. Nawet nie tyle samo znaczenie, ile trudności (pułapki) z nim związane: wieloznaczność i brak precyzji.

Aby ich uniknąć, trzeba znać (a zatem i umieć określić) reguły rządzące językiem. Dlaczego „Obiad mieście na jem dziś” to zdanie bezsensu, a „Dziś jem obiad na mieście”? – ze względu na reguły gramatyczne. Te, choć skomplikowane, potrafimy jeszcze w miarę określić. Gorzej z regułami znaczeniowymi.

Gdy zastanawiamy się nad znaczeniem danego słowa zaglądamy do słownika lub encyklopedii. Nie znamy angielskiego słowa „cucumber”? Zaglądamy do słownika, okazuje się, że to ogórek. Wydaje się to najprostszą sprawą na świecie. Okazuje się jednak, że aby zrozumieć, co ktoś do nas mówi, nie wystarczy sprawdzić znaczenia słów w słowniku. Ktoś twierdzi, że „Ja­kość kształ­ce­nia na uni­wer­sy­te­tach jest z każdym rokiem coraz gorsza”. Co to znaczy „jakość kształcenia”, jak ją ocenić? Średnią ocen studentów? liczbą zatrudnionych profesorów? średnią płacą absolwentów? Słownik jest w tym wypadku mało pomocny.

Nieostrość jest fundamentalną cechą języka. Wykorzystują to reklamy. Gi­lette — naj­lep­sze dla mężczyzny. Czyli jakie? (Lu­cas Bank) Tak po­winno być w każ­dym banku. Czyli jak? Wykorzystują to pracodawcy w ogłoszeniach: „Oferujemy atrakcyjne wynagrodzenie, stabilną pracę w młodym i dynamicznym zespole, możliwość podnoszenia kwalifikacji i rozwoju osobistego”. Takie niejasne sformułowania spotykamy na każdym kroku. Choć mogą prowadzić do błędów i problemów (np. bezkrytycznej ufności w przekaz reklamy, obiecywania, ale bez konkretnego zobowiązania), same w sobie błędem nie są. Bywają użyteczne! Zdanie „Kup duży chleb” jest w porządku – zasadniczo na co dzień nie potrzebujemy określać precyzyjnie „Kup chleb w przedziale wagowym 451 g – 800 g”.

Inaczej rzecz ma się w nauce, dyskusjach dotyczących np. polityki czy wartości, czy też gdy musimy podjąć jakąś decyzję. Musimy znać reguły, które rządzą naszymi grami językowymi. Temu służy definiowanie i tym zajmujemy się w tym tygodniu szczegółowo. Należy ustalić, co rozumiemy przez kluczowe nazwy, np. „sprawiedliwość”, „interes państwa”, „dobry samochód” zanim zaczniemy się o nie kłócić. Zazwyczaj najpierw się kłócimy, a rzadko ustalamy.

I ostatnia rzecz. Znajomość gramatyki i znaczeń słów i tak nie wystarcza do skutecznego porozumiewania się. Zobaczcie taki oto przykład:

A: Czy wiesz, która jest godzina?
B: Nie, ponieważ nie patrzyłem na zegarek.
A: Możesz mi powiedzieć, która jest godzina?
B: Tak, oczywiście. Wystarczy, że sprawdzę na zegarku.
A: Powiesz mi, która jest godzina?
B: Myślę, że tak, gdybyś tylko o nią zapytał.
A: Która godzina?
B: Czternasta. Czemu wcześniej po prostu nie zapytałeś?

B niby odpowiada precyzyjnie na pytania, a przecież czujemy, że coś w tej rozmowie jest nie tak. Jest to związane z tym, że języka używamy w jakimś kontekście. Świadomość wpływu kontekstu na znaczenie wypowiedzi oraz zasady użycia języka to kolejny poziom reguł, który należy opanować. Na zasady te składają się np. tzw. maksymy Grice’a: 1. mów prawdę; 2. mów na temat; 3. mów tyle, ile trzeba; 4. mów zrozumiale. Są one uszczegółowieniami zasady kooperacji: niech twój wkład w rozmowę będzie taki, jakiego się od Ciebie oczekuje na danym jej etapie.

Naruszenie którejś maksymy nie musi wiązać się z jednoczesnym łamaniem zasady kooperacji. Dlatego jeśli na pytanie „Jak Ci się podobał koncert zespołu X?” ktoś odpowiada „Grali, jak grali” (czyli dostarcza za mało informacji i łamie jedną z maksym), daje nam tym samym do zrozumienia, że koncert nie był zbyt udany…

Related Posts

Leave a Comment