12 gniewnych ludzi (2)

Zna­my już dwa po­wo­dy prze­ma­wia­ją­ce — przy­naj­mniej zda­niem nie­któ­rych ław­ni­ków — za winą oskar­żo­ne­go na­sto­lat­ka. Zdą­ży­li­śmy po­nad­to za­po­znać się z kil­ko­ma po­sta­wa­mi człon­ków ławy przy­się­głych. Dwój­ka nie po­tra­fi zwer­ba­li­zo­wać swo­ich prze­ko­nań, choć jest z całą siłą prze­ko­na­ny, że na­sto­la­tek jest win­ny za­bój­stwa, Trój­ka i Dzie­siąt­ka po­wo­łu­ją się na pew­ne fak­ty wska­za­ne przez pro­ku­ra­to­ra, pod­kre­śla­ją brak oso­bi­ste­go sto­sun­ku do spra­wy, jed­nak­że obaj mają trud­no­ści z za­pa­no­wa­niem nad swo­imi emo­cja­mi i nie uni­ka­ją my­śle­nia ste­reo­ty­po­we­go. Uoso­bie­niem my­śle­nia kry­tycz­ne­go zda­je się Ósem­ka, któ­ry — przy­naj­mniej w tym mo­men­cie — jako je­dy­ny nie przyj­mu­je stra­te­gii dą­żą­cej do po­twier­dze­nia winy, sza­nu­je za­sa­dę do­mnie­ma­nia nie­win­no­ści i po­zwa­la so­bie na przy­pusz­cze­nie sprze­ci­wia­ją­ce się do­mi­nu­ją­ce­mu prze­ko­na­niu o wi­nie chłop­ca.

Pod­sta­wo­wy oręż, któ­rym po­słu­gu­ją się bo­ha­te­ro­wie w pierw­szych sce­nach to me­to­dycz­ne wąt­pie­nie („Przy­pu­ść­my, że się my­li­my”), prze­rzu­ca­nie cię­ża­ru do­wo­dze­nia (ław­ni­cy mają prze­ko­nać Ósem­kę, a nie na od­wrót; pro­ku­ra­tor ma do­wieść winy, a nie obroń­ca nie­win­no­ści) oraz za­rzut nie­spój­no­ści (Ósem­ka zwra­ca uwa­gę na nie­kon­se­kwen­cję w my­śle­niu Krzy­ka­cza i Dzie­siąt­ki: ich zda­niem chło­pak jest ze slum­sów, więc kła­mie; na­to­miast świad­ko­wie mó­wią praw­dę, choć prze­cież tak­że są ze slum­sów. Czwór­ka z ko­lei wska­zu­je na sła­bość ali­bi oskar­żo­ne­go: twier­dzi, że był w ki­nie na se­an­sie, a na­wet nie pa­mię­ta ty­tu­łu fil­mu, na­zwisk au­to­rów). To bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne dla fil­mu, że to samo na­rzę­dzie ar­gu­men­ta­cyj­ne bywa uży­wa­ne w zgo­ła róż­nych oko­licz­no­ściach, w od­mien­nym celu.

Uzupełnianie obrazu zdarzeń

Piąt­ka, gdy nad­cho­dzi jego ko­lej… pa­su­je (uży­wa ta­kie­go okre­śle­nia, jak­by cho­dzi­ło o udział w grze), tzn. de­cy­du­je się nie wy­po­wia­dać. Z cza­sem rzecz się wy­ja­śni, jed­nak­że na po­cząt­ku wy­glą­da to na bier­ność, brak go­to­wo­ści do pod­ję­cia od­po­wie­dzial­no­ści i wy­po­wie­dze­nia swo­je­go zda­nia, za­gu­bie­nie po­śród szcze­gó­łów spra­wy. In­te­re­su­ją­ce jest jed­nak, że inni usza­no­wa­li mil­cze­nie Piąt­ki, przy­zna­li mu do nie­go pra­wo, nie na­ci­ska­li na nie­go. Do­pie­ro z cza­sem oka­zu­je się, że Piąt­ka tak­że po­cho­dzi ze slum­sów i z tego wzglę­du trud­no jest mu nie brać do sie­bie ra­dy­kal­nych ocen i są­dów Krzy­ka­cza i Dzie­siąt­ki.

Szóst­ka kon­cen­tru­je się na upraw­do­po­dob­nie­niu ze­znań dwoj­ga świad­ków i sta­ra się uzu­peł­nić ob­raz tego, co się sta­ło, o mo­ty­wa­cję: je­śli na­sto­la­tek miał mo­tyw, to wska­za­nie go bę­dzie wspie­rać ob­raz fak­tów przed­sta­wio­ny przez świad­ków. Do­wia­du­je­my się, że ok. 20.00 mię­dzy oj­cem a sy­nem wy­wią­za­ła się kłót­nia, pod­czas któ­rej oj­ciec po­bił chłop­ca. O ile dla Szóst­ki jest to wy­star­cza­ją­cy mo­tyw za­bój­stwa (po­dob­nie dla Czwór­ki, któ­ry twier­dzi, że za­pew­ne kro­pla prze­peł­ni­ła cza­rę), o tyle dla in­nych (np. Ósem­ki) kłót­nia była za­le­d­wie jed­ną z ca­łe­go łań­cu­cha do­zna­nych krzywd, któ­re z cza­sem mu wręcz spo­wsze­dnia­ły, przy­zwy­cza­ił się do nich.

Sió­dem­ka chciał­by jak naj­szyb­ciej za­koń­czyć de­ba­tę, po­nie­waż za­mie­rza wy­brać się wie­czo­rem na mecz. Przy­po­mi­na po­zo­sta­łym, jak wy­glą­da kar­to­te­ka po­dej­rza­ne­go:

Kie­dy miał 10 lat wy­lą­do­wał w są­dzie dla nie­let­nich, bo rzu­cił w na­uczy­cie­la ka­mie­niem. Kie­dy miał 15 lat, był w po­praw­cza­ku. Ukradł sa­mo­chód. Raz był aresz­to­wa­ny za na­pad, dwa razy za bi­ja­ty­ki z uży­ciem noża. Po­dob­no umie się ob­cho­dzić z no­żem.

Kar­to­te­ka, po­dob­nie jak po­sia­da­nie mo­ty­wu, ma świad­czyć o wi­nie oskar­żo­ne­go — ele­men­ty ukła­dan­ki zda­ją się do sie­bie pa­so­wać: ze­zna­nia świad­ków wska­zu­ją na chło­pa­ka, miał on mo­tyw i był w sta­nie za­bić ojca no­żem. Oto jak wy­glą­da obec­na struk­tu­ra ar­gu­men­ta­cji:

4

W tym mo­men­cie wina oskar­żo­ne­go zda­je się wiel­ce praw­do­po­dob­na (a dla nie­któ­rych prze­są­dzo­na). Jego ali­bi wy­da­je się nie­wia­ry­god­ne, są świad­ko­wie, jest mo­tyw, jest zdol­ność (wy­ko­nal­ność tech­nicz­na).

Nic dziw­ne­go, że po­ru­sza­ne zo­sta­ją róż­ne te­ma­ty po­bocz­ne, ta­kie dys­ku­sje off-to­pic. Szcze­gól­nie waż­na — z per­spek­twy póź­niej­szych zda­rzeń — jest wy­po­wiedź Krzy­ka­cza, któ­ra sta­wia pod zna­kiem za­py­ta­nia jego de­kla­ro­wa­ny brak oso­bi­ste­go sto­sun­ku do spra­wy:

Ja mam syna. 22 lata. Kie­dy miał 9 lat uciekł przed bój­ką. Tak mi było wstyd, że o mało się nie po­rzy­ga­łem. Po­sta­no­wi­łem so­bie wte­dy, że zro­bię z nie­go męż­czy­znę. No i zro­bi­łem… Kie­dy miał 16 lat, po­kłó­ci­li­śmy się… do­sta­łem po­rząd­nie w szcze­nę. Nie wi­dzia­łem go od dwóch lat. Dzie­ci…  Moż­na się dla nich za­ha­ro­wać…

Co ma związek ze sprawą, a co nie ma?

To je­den z gło­sów do­ty­czą­cy wciąż po­wra­ca­ją­cej kwe­stii: po­cho­dze­nia chło­pa­ka ze slum­sów i jego kry­mi­nal­nej prze­szło­ści. Czwór­ka traf­nie wska­zu­je, że dys­ku­sja zbo­czy­ła z te­ma­tu:

Chy­ba zbo­czy­li­śmy z te­ma­tu. Ten chło­pak jest wy­ni­kiem roz­bi­tej ro­dzi­ny, ohyd­ne­go oto­cze­nia. Nic na to nie po­ra­dzi­my. Mu­si­my tu zde­cy­do­wać czy jest win­ny czy nie, a nie roz­my­ślać, dla­cze­go do­ra­stał w ta­kich a nie in­nych wa­run­kach.

Ale nie po­tra­fi po­wstrzy­mać się od dość szo­ku­ją­cej — ze wzglę­du na jego za­sad­ni­czo chłod­ne i ra­cjo­nal­ne uspo­so­bie­nie — uwa­gi:

Uro­dził się w slum­sach, a slum­sy to raj dla po­ten­cjal­nych kry­mi­na­li­stów. Wie­my to wszy­scy. Dzie­ci stam­tąd to zmo­ra dla spo­łe­czeń­stwa.

Jego in­ten­cje nie są ja­sne (być może nie miał na my­śli tego, że chło­pak jest win­ny, po pro­stu chciał za­mknąć kwe­stię), na pod­sta­wie jego in­nych za­cho­wań trud­no po­są­dzać go za ra­sizm kul­tu­ro­wy, jed­nak­że jego wy­po­wiedź to woda na młyn Dzie­siąt­ki, któ­ry upie­ra się, że po­cho­dze­nie chło­pa­ka jest istot­ne:

To praw­da. Dzie­ci stam­tąd to śmie­ci…

Ta wy­mia­na ilu­stru­je bar­dzo waż­ną kwe­stię. Jed­ną z re­guł ra­cjo­nal­nej dys­ku­sji (np. na grun­cie tzw. mo­de­lu prag­ma-dia­lek­tycz­ne­go Fran­sa H. van Eeme­re­na i Roba Gro­oten­dor­sta) jest to, że ar­gu­men­ta­cja po­win­na być zwią­za­na z te­ma­tem, a ar­gu­men­ty po­win­ny być me­ry­to­rycz­ne i re­le­want­ne (Za­sa­da spo­so­bu: Obro­na da­ne­go sta­no­wi­ska może po­le­gać wy­łącz­nie na przed­sta­wie­niu ar­gu­men­tów od­no­szą­cych się do tego sta­no­wi­ska.). Ist­nie­je wie­le tech­nik ery­stycz­nych na­ru­sza­ją­cych tę za­sa­dę, np. zmia­na te­ma­tu (mu­ta­tio con­tro­ver­siae; chwyt okre­śla­ny tak­że mia­nem „wę­dzo­ne­go śle­dzia” (red her­ring)), atak na oso­bę (ad ho­mi­nem), schle­bia­nie pu­blicz­no­ści (ad po­pu­lum) - chwy­ty te moż­na trak­to­wać jako ar­gu­men­ty po­za­me­ry­to­rycz­ne. Pro­blem z nimi jest taki, że trud­no okre­ślić gra­ni­cę tego, co me­ry­to­rycz­ne i nie­me­ry­to­rycz­ne, po­nad­to ar­gu­men­ty po­za­me­ry­to­rycz­ne czę­sto są bar­dziej prze­ko­nu­ją­ce dla au­dy­to­rium (mają więk­szy wpływ na ich prze­ko­na­nia) niż me­ry­to­rycz­ne.

Czy po­cho­dze­nie chło­pa­ka ze slum­sów ma zwią­zek ze spra­wą czy nie, czy prze­są­dza o wi­nie chło­pa­ka? Zda­niem Dzie­siąt­ki (choć ra­czej nie Czwór­ki) — ma. Zwią­zek rzecz ja­sna jest, ale bar­dzo po­śred­ni. Pod­no­sze­nie po­cho­dze­nia ze slum­sów do ran­gi klu­czo­wej oko­licz­no­ści zna­mio­nu­je nie­uczci­wą ar­gu­men­ta­cję ad ho­mi­nem (dys­kre­dy­tu­ją­cą chłop­ca i kwa­li­fi­ku­ją­cą wszyst­kie jego wy­po­wie­dzi jako fał­szy­we). Wo­bec ta­kich wła­śnie za­bie­gów ar­gu­men­ta­cyj­nych wy­stę­pu­je ze sprze­ci­wem Piąt­ka, któ­ry przy­zna­je, że sam po­cho­dzi ze slum­sów. I choć inni nie­ja­ko ba­ga­te­li­zu­ją tę wy­po­wiedź, uspo­ka­ja­ją Piąt­kę, pro­szą go, aby nie brał tego do sie­bie, że to nie o nim mowa, to do­pie­ro jego „co­ming out” na­da­je dys­ku­sji inny ton, na ja­kiś czas ją uspo­ka­ja i spro­wa­dza na wła­ści­we tory — za­my­ka przy­naj­mniej je­den po­wód do kłót­ni (choć szyb­ko znaj­dą się inne).

Czę­sto bywa tak, że bez­po­śred­nie ze­tknię­cie z czło­wie­kiem po­cho­dzą­cym z gru­py po­strze­ga­nej ste­reo­ty­po­wo (np. od­mien­nej na­ro­do­wo­ści, orien­ta­cji, płci, wy­ko­nu­ją­cej inny za­wód itp.) ów ste­reo­typ może roz­bić, po­ha­mo­wać go­to­wość do wy­gła­sza­nia krzyw­dzą­cych są­dów. Wy­da­je się, że po­dob­nie jest w tej sce­nie, choć na mniej­szą ska­lę: Piąt­ka sta­no­wi kontr­przy­kład wo­bec prze­ko­na­nia, że wszy­scy po­cho­dzą­cych ze slum­sów są tacy sami.

Przeciw myśleniu grupowemu

Nad­cho­dzi czas na Ósem­kę. Choć to inni mie­li prze­ko­ny­wać jego, udzie­lo­no mu gło­su (spra­wa udzie­le­nia gło­su była przed­mio­tem osob­nej awan­tu­ry, jak­że by ina­czej):

Nie po­wiem nic nad­zwy­czaj­ne­go. Wiem tyle co i wy. Je­że­li weź­mie­my pod uwa­gę ze­zna­nia świad­ków, chło­pak wy­glą­da na win­ne­go. Może i jest… Sie­dzia­łem w są­dzie 6 dni, słu­cha­jąc ze­znań. Wszy­scy byli tacy pew­ni i sta­now­czy. W pew­nym mo­men­cie za­czę­ło mi coś nie grać. Prze­cież nic nie jest pew­ne. Chcia­łem za­dać tyle py­tań… Może by nie mia­ły sen­su, nie wiem… ale, wy­da­je mi się, że obroń­ca nie przy­ło­żył się zbyt­nio do spra­wy. Nie prze­słu­chał do­kład­nie świad­ków. Wie­le rze­czy po­mi­nął.

Da­vis cały czas nie jest prze­ko­na­ny o nie­win­no­ści oskar­żo­ne­go, ale do­pusz­cza taką moż­li­wość. Moim zda­niem klu­czo­we w po­wyż­szej wy­po­wie­dzi jest wska­za­nie, co wpły­nę­ło na zmia­nę na­sta­wie­nia Ósem­ki: „Wszy­scy byli tacy pew­ni i sta­now­czy”, a jemu kłę­bi­ły się w gło­wie roz­ma­ite py­ta­nia. Opis ten bar­dzo przy­po­mi­na zja­wi­sko okre­ślo­ne przez psy­cho­lo­gów mia­nem „syn­dro­mu my­śle­nia gru­po­we­go”.

W pod­ręcz­ni­kach psy­cho­lo­gii spo­łecz­nej i my­śle­nia kry­tycz­ne­go w ra­mach ilu­stra­cji tego syn­dro­mu bar­dzo czę­sto przy­ta­cza­ny jest przy­kład pre­zy­den­ta Joh­na F. Kennedy?ego i ze­spo­łu jego do­rad­ców, któ­rzy w kwiet­niu 1961 r. pod­ję­li de­cy­zję o prze­rzu­ce­niu na Kubę (od kil­ku lat znaj­du­ją­cej się pod rzą­da­mi Fi­de­la Ca­stro) od­dzia­łu ku­bań­skich emi­gran­tów w celu wy­wo­ła­nia na wy­spie re­wo­lu­cji. Wy­da­rze­nie to na­zwa­no in­wa­zją w Za­to­ce Świń. Za­koń­czy­ło się cał­ko­wi­tą po­raż­ką. Pro­ces, któ­ry do­pro­wa­dził do pod­ję­cia tej de­cy­zji, ana­li­zo­wa­no wie­lo­krot­nie i bar­dzo ob­szer­nie. Jako przy­czy­ny pod­ję­cia złej de­cy­zji wska­zy­wa­no m.in.

  • au­to­cen­zu­rę do­rad­ców pre­zy­den­ta (brak od­wa­gi za­bie­ra­nia gło­su w spra­wach spor­nych),
  • prze­sad­ne strze­że­nie jed­no­myśl­no­ści,
  • po­dej­mo­wa­nie de­cy­zji brze­mien­nej w skut­ki przez wy­so­ko wy­kształ­co­ne oso­by (eks­per­tów, au­to­ry­te­ty) da­rzą­ce się sza­cun­kiem,
  • brak in­stan­cji nad­rzęd­nej, kon­tro­lu­ją­cej, oce­nia­ją­cej i roz­li­cza­ją­cej de­cy­zje gru­py.

Krót­ko mó­wiąc: my­śle­nie gru­po­we gro­zi nam wte­dy, gdy wa­run­ki wy­ko­ny­wa­nia wraz z in­ny­mi ja­kie­goś za­da­nia lub ja­kiejś pra­cy nie sprzy­ja­ją moż­li­wo­ści roz­wa­że­nia in­nych punk­tów wi­dze­nia, wąt­pli­wo­ści i ist­nie­je pre­sja (np. zwią­za­na z cza­sem) na pod­ję­cie waż­nej de­cy­zji. Jak się zda­je, sy­tu­acja na sali roz­praw zde­cy­do­wa­nie sprzy­ja­ła za­ist­nie­niu syn­dro­mu my­śle­nia gru­po­we­go. Ósem­ka pod­kre­śla prze­cież, że obroń­ca nie przy­ło­żył się do spra­wy, pro­ku­ra­tor był bar­dzo sta­now­czy, nikt nie pod­wa­żał ze­znań świad­ków, nie dą­żył do ich pod­wa­że­nia. Dwój­ka i Szóst­ka przy­zna­ją, że o wi­nie oskar­żo­ne­go zo­sta­li prze­ko­na­niu już wła­ści­wie na sa­mym po­cząt­ku pro­ce­su.

Po wy­po­wie­dzi Ósem­ki ko­lej­ni ław­ni­cy nie zo­sta­li do­pusz­cze­ni do gło­su w ra­mach przy­ję­te­go po­rząd­ku ob­rad…

cdn.

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt